"Przygotować się do abordażu na instalację!"


 
 

"Ziemio, mówię do niej, ona milczy

Wraz z nią wyeksportowani tubylcy"

Rahim

 

Miotacz metafor

Patryk Kosenda zadebiutował brawurowo, lądując na tej Planecie w 2019 r., i zmuszając Ziemian do nawiązania kontaktu. Za zakodowanymi frazami, ukryta jest wiadomość do Cywilizacji. Najwyraźniej podmiot Kosendy, uznaje ludzi za cyborgi, najwyraźniej też, Robodramy w zieleniakach to rodzaj drwienia z teorii komunikacji.

Trudno stwierdzić czy przybrał obraz humanoidopodobny, co znacznie ułatwiłoby szukanie wspólnej płaszczyzny. Fraza „eksploruj w poszukiwaniu kosmicznego smrodu”, umieszczona w wierszu otwierającym tom, rzuca mimowolnie wyzwanie. Jeśli podmiot przybywa z Kosmosu, to czy postrzega czas zgodnie ze mną, czy jest na tym samym szczeblu ewolucji gatunkowej, czy rozumie kategorie społeczne i społeczną grę w dystynkcję? Jednym z popularnych motywów dystopijnych jest cyborgizacja bogatych, których stać na bioniczne części ciała, zapewniające większą sprawność i wydajność.

Jeśli więc wyobraźnia jest ostatnią rzeczą, jaka ma wytrwać przy czytaniu książki Kosendy, to zabawmy się w spekulację. Oto mamy do czynienia z post-podmiotem, który spotyka się po latach nieobecności na Ziemi, z post-cywilizacją. „Ocalone tropy krzyżują się z implantami, wiersz jest brudem”. Pozostałości języka naturalnego, a może i pozostałości wspólnoty, wsiąkły w układy scalone i krwiobieg panującej na ziemi klasy Cyber-Panów. Czy gdzieś ocaleli rebelianci? Czy ich odnajdziemy i odj*biemy z nimi Gwiezdne Wojny?


Żyjemy w czasach Apokalipsy


 

Na jaki język MUSIMY przeprowadzić abordaż? Medialność to sztafaż, gwiazda piosenki dla dzieci wciąga szczury na bekstejdżu, o zbrodniach się nie dyskutuje, a poezję doi się jak krowę.

Wiersz jest brudem, wiersz jest sztuką nieczystą. Książki uwikłane w dystrybucję, w pole dystynkcji, w politykę. W kulturę Bogów. Robodramy starają się być skalane. Sens znikł, więc: wstydzisz się jak pierdolony krezus. Kosmiczny podmiot Kosendy atakuje język po erze irdy i fałhaesów. Rozsadza go i toczy bekę. Gdybyśmy musieli wprowadzać za każdym razem nowe znaczenia, nowe związki frazeologiczne, mechanizm komunikacji by się załamał. Rebeliant musi pozbierać odpadki i złożyć system w całość. Odzyskać pamięć technologii. Przypomnieć sobie Franka Kimono sprzed ery sprzedawania chwilówek: porzuć aparycję i łyknij rewolucję!

Przypomniał mi się Project Blue Book, który przedstawia rzekomo tajny wywiad z pochwyconym Kosmitą. Według niego znaczenie nie istnieje, ponieważ jest sztucznie przypisane. Religijne i polityczne dogmaty, są zaś źródłem wszelkich konfliktów. Czy nic nie jest prawdą, chyba że cię rozśmiesza? Dystynkcja i demagogie rozsadzone i wyśmiane. Komunikacja więc za Michalem Fleisherem, to mechanizm społecznie funkcjonujących wypowiedzi znakowych oraz obrazów świata. Jednak ta reguła w Robodramach w zieleniakach jest wyważona jak drzwi do chałupy.

Dodam, że jest to książka niełatwa, napisana z polotem. Patryk Kosenda ma słuch i ogromny zakres słownika. Smutek wynikający z emigracji cywilizacji (o, daleko poza Układ Słoneczny), ogrywany jest śmiechem i akrobatyką językową. Podobnie jak Alicja Dusza, za pierwszym razem nie zrozumiałam nic (polecam jej recenzję dla Tlenu Literackiego). Wróciłam do Robodramów po dwóch latach w ramach własnych rozważań nad społeczną dystynkcją. Kosmiczny podmiot, przekazuje zatem wiadomość: dokonaj samoodnowy po abordażu na instalację. "System transformuje się bowiem, odnosząc do własnej"1:

poverty history.

 

 1 Andrzej W. Nowak, "Komunikacja a przemoc strukturalna" [w:] "Teorie komunikacji i mediów", Wrocław 2009.


Comments