Finał szaleństwa

 


Finał szaleństwa







Naprawdę ważne nie jest pytanie, dlaczego ludzie odbierają sobie życie. Naprawdę ważne jest pytanie: dlaczego większość ludzi życia sobie nie odbiera. Bo to prawdziwy cud.

Martin Retz do Hanemanna



Piszę ten tekst w nocy przy Psychic TV. Obok leży tom "Nekrolog orzeszka ziemnego" Xu Lizhiego. Przeczytałam go po raz kolejny.


Lizhi był chłopakiem ze wsi, który nie dostał się na wymarzone studia. Zaważyło to na jego dalszym losie, gdy sponiewierany przez życie i system, postanowił popełnić samobójstwo.


Poezję publikował wyłącznie w internecie. W Polsce doczekał się pośmiertnie pierwszego papierowego wydania (w przejmującym przekładzie Wioletty Grzegorzewskiej).


Pisał zrozumiale, w duchu emancypacji robotniczej. Dlatego też z szacunku dla jego wyboru i życiorysu nie będę się silić na analizy formalne.


"Spóźniona pokuta"


Co noc, po zjedzeniu fast-fooda,

mam zwyczaj

smagania się po tyłku, póki

nie zasnę.

Dzięki powtarzaniu tej czynności

zdałem sobie sprawę,

jak głęboko utkwiła mi pewna scena

z domu rodzinnego:

ojciec je posiłek z trzema synami

i karci ich klapsem za to,

że ośmielili się,

zostawić matkę

samą przy zmywaniu.


Dla poety zdaje się, najważniejsze było pisanie i potrzeba oddziaływania na odbiorcę, kontakt z obiegiem. Kiedy nie dostał wymarzonej pracy księgarza, przeżył załamanie nerwowe. Samobójstwo wydało mu się prawdopodobnie jedynym sposobem na przedostanie się do czytelniczego imaginarium.


Nie żałujcie mnie. Nie ma powodów do rozpaczy.

Pojawiłem się i odchodzę we właściwym czasie.


1 października 2014


Nie bez powodu jako tło muzyczne pojawiło się dziś Psychic TV. Jego liderem był_a Genesis P-Orridge. Osoba, która gdzieś u źródeł swojej podświadomości odrzuciła mieszczańską obyczajowość i podziały klasowe. Wybrał_a jak sam_a twierdził_a "the most ordinary non-elitist, working-class, red brick university".

 

Psychic TV - Mouth Of The Night (Full Album, 1985) 


Ciężko stwierdzić, czy przekraczanie granic (hedonizm?) jego_jej środowiska podpiąć można pod zaangażowanie społeczne. Mimo to Genesis zmarł_a w otoczeniu kochającej rodziny. Zbudował_a sobie na buncie bezpieczną przystań.


Niewtajemniczeni, powinni wiedzieć, że w czasach aktywności COUM Transmissions (grupy performatywnej), której przewodził_a Genesis, artyści podczas występów wydalali, spółkowali, cięli się i obrzydzali publikę na różne sposoby.


Mam więc wrażenie, że porównanie tych dwóch wrażliwości i perspektyw, języka przekazu nie jest przestrzelone.


Dziesięć metrów kwadratowych.

Ciasnota i wilgoć, bez słońca cały rok.

Tu jadam, śpię, sram i rozmyślam,

kaszlę, mam bóle głowy, starzeję się i choruję, ale nie

potrafię zdechnąć.


Przeczesując internet, nie natknęłam się na wiele polskich recenzji tego niezwykłego tomu. Wzmiankę na Facebooku poczyniło Wydawnictwo Tajfuny w 2020 roku. Warto też wspomnieć tekst Wojciecha Wilczyka "Nie widząc nawet słońca".


https://autoportret.pl/artykuly/nie-widzac-nawet-slonca/

 

Zastanawiając się gdzie Lizhi życzyłby sobie publikacji, wybrałam bliski mu format bloga.


Cykl prekaryjnego pisania po godzinach.


Forma krótka, zwięzła i mam nadzieję — treściwa.


Spoczywaj w spokoju [*].

Comments